Chociaż sztuczna inteligencja nie doczekała się jednoznacznej, powszechnie akceptowalnej definicji akademickiej, to jeden z najbardziej gorących tematów ostatnich lat. Rozumiana jako zdolność maszyn do uczenia się, podejmowania autonomicznych (nie opartych o algorytm zdefiniowany przez człowieka) decyzji oraz samodzielnego rozwiązywania problemów u jednych budzi ciekawość i fascynację, a u innych strach. Ponieważ od jakiegoś czasu mamy możliwość obserwacji przypadków zachowań maszyn, które z powodzeniem przeszły tzw. test A. Turninga należy przyjąć, że ich swoisty „marsz ku inteligencji” będzie trwał bez względu na oczekiwania czy też obawy innych. Póki co, niniejszy tekst pisany jest przez człowieka z krwi i kości z nadzieją, że jeszcze przez kilka lat tak pozostanie. Chciałbym się w nim pokusić o przedstawienie najbardziej istotnych, spektakularnych, zmian jakie będą nas czekać w najbliższych latach. Nas – tzn. użytkowników oprogramowania wspierających zarządzanie przedsiębiorstwem oraz deweloperów pracujących nad rozwojem tego typu rozwiązań. Ze względu na krótką formę i ograniczoną dostępność miejsca, nie będę poruszał zagadnień już dość powszechnie znanych, takich jak rozpoznawanie i przetwarzanie obrazów, języka, wsparcie przez wirtualnych asystentów (w części dotyczącej nowości interfejsu, a nie samego procesu podejmowania decyzji) czy sterowanie autonomicznymi urządzeniami. Chciałbym tutaj zwrócić uwagę i skupić się tylko na tym co stanowi o istocie prowadzenia biznesu i osiągania w nim sukcesów. Mam tutaj na myśli szeroko rozumiany proces podejmowania decyzji na każdym etapie działalności biznesowej, bieżących wewnętrznych, taktycznych aż po strategiczne. Starając się temat maksymalnie uprościć, przedstawię go w kilku odrębnych perspektywach, mając nadzieję, że czytelnik, przy końcu artykułu, o ile rzecz jasna nieznudzony dotrwa, dostrzeże resztę „góry lodowej” wyłaniającej się ze spienionych fal nowości w morzu efektów synergii… Zacznę od perspektywy użytkownika inteligentnego systemu informatycznego. Skupię się na istocie rzeczy nie na interfejsach i sposobie komunikacji które, rzecz jasna, zmienią się również diametralnie… Na klawiatury będziemy patrzeć jak teraz patrzymy na stare telefony z korbką… Przepraszam, nie będziemy patrzeć, bo ich nie będzie… No właśnie: czy to jeszcze będzie używany system/narzędzie? W sensie doznań użytkownika będziemy raczej już mieli do czynienia z obcowaniem z dodatkowym doradcą, „żywym organizmem”, super ekspertem, którego nie będziemy używać, a z którym będziemy współpracować dla dobra firmy. System nie będzie już odzwierciedlał zadanej struktury czy strumieni procesów tylko będzie aktywnie je współkształtował.

To on, System, zwróci nam uwagę na rzeczy, którymi powinniśmy się zająć uwzględniając potrzeby firmy, terminy, wymagania formalno-prawne, a także np. naszą aktualną predyspozycję psycho-fizyczną. Wreszcie rozejrzy się za dostępnymi, najbardziej pożądanymi w kontekście danego zadania współpracownikami. Ostrzeże przed zbliżającymi się problemami i wskaże zagrożenia po uwzględnieniu tego co „wie” jak i wielu czynników zewnętrznych, takich jak prognoza pogody, trendy na giełdach czy też wyszukane informacje o konkurencji itp. Otrzymamy coś w rodzaju diagnozy sytuacji, przygotowanych danych, efektów będących wynikiem prac Systemu (zamówienia, uruchomione procesy itp.) w miarę przyznanych mu kompetencji, z rekomendacją najlepszych działań z oczekiwaniem na ostateczną decyzję (o ile jeszcze będzie należała do nas). System nie będzie już przestrzenią dostarczania danych i optymalizacji procesów, ale „żywą” strukturą przetwarzającą dane, reagującą samodzielnie na nie i na zmiany w jego otoczeniu. Dzisiejszy zakres przetwarzania będzie tylko małym ułamkiem procentu jutrzejszego. Popatrzmy teraz na perspektywę menadżera. Z jego punku widzenia System będzie istotnym członkiem zespołu na poziomie, powiedzmy, bardzo inteligentnego dyrektora. Przewiduję, że zacznie się rywalizacja na gruncie posiadania jak najlepszego gracza-systemu (lub graczy) w swojej drużynie. Tu, najprawdopodobniej dojdzie do ciekawego zjawiska w efekcie którego, wystąpi rywalizacja pomiędzy Systemami pracującymi dla różnych podmiotów, najczęściej konkurujących ze sobą. Czy to doprowadzi do wzrostu stopnia strzeżenia technologii jako najistotniejszego czynnika konkurencyjności? Na pewno tak. Dodatkowo, dostęp do danych zacznie odgrywać jeszcze większą rolę. Doprowadzi to do innego, na dzisiaj, nieprzewidywalnego w skutkach, istotnego zjawiska – uczenia się konkurowania pomiędzy sobą sztucznej inteligencji… Trzecia perspektywa jest najmniej przewidywalną i chyba najmniej obecnie badaną. Mam tutaj na myśli całą sferę tzw. relacji miękkich, relacji międzyludzkich w małych i większych społecznościach, zespołach projektowych i relacje skierowane do wewnątrz jak i na zewnątrz grupy. Wreszcie relacji człowiek – maszyna na poziomie emocji. Np. co stanie się z motywacją, kiedy coraz większą odpowiedzialnością za podejmowane decyzje i działania będą obarczane różnego rodzaju urządzenia. Czy ograniczy się do nich i ich twórców, w istotnym stopniu eliminując odpowiedzialność użytkowników systemów? A co z ambicją bycia lepszym? Od kogo, czy może, od czego?

Na zakończenie coś, dla tych, którzy kończą ten krótki tekst z uśmieszkiem niedowierzania. Ktoś mógłby powiedzieć, że za bardzo się rozpędziłem, że przesadzam, że to jeszcze bardzo daleka przyszłość. Być może. Ale wtedy zaproponuję takiej osobie, aby usiadła w spokoju i wyobraziła sobie np. przedsiębiorstwo transportowe przyszłości, z autonomicznymi pojazdami, bez kierowców, bez przeważającej części dzisiejszego personelu. Pierwsze próby i testy dzieją się już na naszych oczach. I niech sobie taka osoba odpowie, gdzie wyżej jest przesada?

Szukając odrobiny optymizmu zwrócę uwagę na fakt, że tworząc i rozwijając sztuczną inteligencję wpływamy również, i na szczęście,na stwarzanie i rozwój nas samych. Dysponując początkowo takim wsparciem AI, z pewnością staniemy się kimś innym niż jesteśmy, mam nadzieję, kimś lepszym. Kluczem do powodzenia jest to, abyśmy to my, ludzie, pozostali na zawsze, najlepiej wyłącznymi (w odniesieniu do maszyn) konsumentami.

Dariusz Puchalski

Prezes Zarządu DGCS S.A.